Murmańsk

Polski

Maraton do Polski

Następnego dnia rozpoczynamy maraton - powoli tęsknota za domem wygrywa. Żegnamy się z Krzyśkiem, który ma jeszcze urlop, siadamy na motocykle i jedziemy do oporu. Na wylotówce mijamy charakterystycznie wyglądającą autostopowiczkę - niestety nie ma jak jej zabrać ze sobą. W trasie okazuje się, że mijamy się wiele razy - to na stacji, to w barze... Po którymś kolejnym razie i ona zaczyna rozpoznawać nas. Pierwszy nocleg  mamy gdzieś na dziko, przy drodze, po przejechaniu ponad 800km. Zjeżdżamy z M18. Nawierzchnia szybko zmienia się w szutrową.

Moto hotel w Kola i Tatarian

Następny dzień to początek odwrotu - do domu ponad 2700 km, na co mamy tylko 5 dni. Nie bez trudu docieramy do Moto Hotelu w Kola koło Murmańska, gdzie przy okazji jest dobrze wyposażony warsztat motocyklowy prowadzony przez Tatariana. Bardzo miły i uczynny człowiek, pomaga przygotować motocykle do drogi powrotnej. Na wszelki wypadek wymieniam ponownie olej, ale poza kilkoma drobnymi opiłkami wygląda w porządku.

Murmańsk

Poranek nad Morzem Barentsa wita nas piękną pogodą, aż żal wychodzić z namiotu. Długo leżę przy otwartym wejściu. Po śniadaniu zwiedzam szybko okolicę, robię mnóstwo zdjęć i czas jechać dalej. Skały, jeziora, rzeki i wodospad, wpadający wprost do morza...

Rovaniemi - Napapiirin - Inari

Wstaje o 8, szybki prysznic i posiłek. O 10 jestem już w Arktikum - Muzeum Laponii i terenów arktycznych. Oczarowuje mnie podejście Finów do muzealnictwa - napisów nie dotykać praktycznie nie ma za to jest mnóstwo prezentacji multimedialnych, elementów które można dotknąć, coś włączyć, usłyszeć śpiew ptaków, wycie wilków. Bardzo zaciekawiła mnie tablica z futrami rożnych zwierząt które można było dotknąć, pomyśleć o ich właścicielach i potem sprawdzić na zdjęciu czy się poprawnie rozpoznało.

Subskrybuj RSS - Murmańsk