Jyväskylä

Data: 
12.08.2005

Dzień bez zajęć, rano trochę nauki, porządki w pokoju potem biegiem na uczelnie posurfować trochę po sieci. Wracając do akademika mam okazje zobaczyć wspaniałą tęcze, a właściwie nie jedna tęcze a kilka jedna nad druga. Niestety na zdjęciach widać tylko podwójna. Wieczorem razem ze znajomymi z uczelni wybraliśmy się zobaczyć Jyväskyle nocą i na "happy hour" do "Sohwi". Przed akademikiem spotykamy doktorantkę z Rumuni, studiująca na Krecie i takim powiększonym gronem uderzamy na miasto. Najpierw nasz pub i ulubiony napój czyli Upcider (coś jak oranżada tylko odrobinę wzmocniona). Następnie długi spacer najstarsza częścią Jyväskylä wśród mnóstwa klubów i ogródków piwnych. Wracając mijamy sklep sportowy z gigantycznym plecakiem. Nic czas iść spać jutro intensywny dzień.