Komunikat o błędzie

Deprecated function: The each() function is deprecated. This message will be suppressed on further calls w menu_set_active_trail() (linia 2405 z /home/morozab3/public_html/morowiec_pl/includes/menu.inc).

Jyväskylä - Oulu - Rovaniemi

Data: 
19.08.2005
Dystans: 
602 km

Rano zabieram się za pakowanie motocykla: namiot, śpiwór , karimata, kuchenka, jedzenie. Szybko pędzę na uczelnie - dziś prezentacja. Jako jedyna grupa mieścimy się w przygotowanym czasie i nie przynudzamy. W przerwie wpadam jeszcze do sali komputerowej sprawdzić maile i prognozy pogody. Wracam jeszcze do akademika po kilka drobiazgów i w drogę.

Kieruję się na północ drogą numer 4. Około 200km za Jyväskylä mijam knajpkę Vaskikello człowieka który od lat zbiera dzwony i dzwoneczki. W pierwszej chwili wygląda to jak kościelna dzwonnicę dobrze znana mi z okolic Tarnowa, podjeżdżam bliżej i widzę ich coraz więcej. Jedzie mi się bardzo dobrze staram się trzymać w granicach 110-120km/h, droga w miarę pusta. Około 140km przed Oulu wyprzedza mnie dość załadowany motocykl na fińskich tablicach i postanawiam się go trzymać - w końcu kto jak kto ale miejscowi najlepiej wiedza jak jechać. Tempo trochę się zwiększa do około 140 przy wyprzedzaniu innych pojazdów, tak to normalnie kolo 120km/h. Na autostradzie która jest jednocześnie obwodnica Oulu zatrzymuje się razem z tajemniczym fińskim motocyklem na tankowanie. Kierowca okazuje się starsza kobieta z Helsinek która udaje się do miejscowości około 100km przed Rovaniemi.

Dzwonię do rodziców... Zygzak zginał wczoraj... żal ściska gardło i nie mogę wydobyć z siebie slow... Znalem go zaledwie 2 lata... W moje ostatnie wakacje spędzone w całości w Tarnowie, latem 2003 dużo jeździliśmy razem. Mimo ze miał 2 razy szybszy motocykl niż ja wtedy, nie przeszkadzało mu ze jeździmy powoli, czasem tylko jechał szybciej, stawał na papierosa, mijałem go po chwili mnie doganiał... Bardejow, Lesko, Dynów... obrazy staja przed oczami... Zawsze wesoły, zawsze uśmiechnięty... Zycie choć piękne tak kruche jest... zrozumiał ten kto otarł się o śmierć... Ostatni raz rozmawiałem z nim dłużej na pikniku country w Lesku... wtedy nie moglem się otrząsnąć po tragedii która doktneła mnie dzień wcześniej - wypadku w którym zginęły koleżanki mojego przyjaciela, a które dane mi było poznać ledwie kilka godzin przed ich śmiercią... Śpieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą... Cala drogę usiłuję sobie przypomnieć jak najwięcej obrazów i chwil spędzonych z Wojtkiem... Promieniem radości jest myśl ze zginał robiąc to co najbardziej kochał, czul "wiatr" we włosach, adrenalinę towarzysząca każdemu pokonanemu kilometrowi na motocyklu. Jadę dalej.

Staję około 60km przed Rovaniemi na tankowanie i gorąca herbatę. Przed 23 dojeżdżam na camping, kolacja i spacer po nocnym Rovaniemi.