Piątkowy wieczór w Helsinkach

Data: 
09.02.2007

Piątek rano - mgła... nerwowe sprawdzenie odlotów z Okęcia - wszystko startuje. Umawiamy się koło 14 na przystanku przy Dworcu Centralnym, chwila zamieszania i jedziemy już w stronę lotniska. Odprawa, kontrole bagażu, i pędzimy na autobus. Niestety nie wszyscy dotarli na czas - startujemy z półgodzinnym opóźnieniem. Podczas kołowania instrukcja bezpieczeństwa, prośba o zapięcie pasów, wyłączenie urządzeń elektronicznych. Stoimy już, pilot rozgrzewa silniki, huk staje się coraz większy, hamulce zwolnione - ruszamy. Po przebiciu się przez chmury naszym oczom ukazuje się wspaniały zachód słońca. Najciekawszym punktem cateringu były plastikowe noże które dostali wszyscy. Ciekawie to kontrastuje z ograniczeniami w przewozie bagażu. Opóźnienie udaje się nadrobić w powietrzu i w Helsinkach lądujemy w miarę o czasie. Kontrola paszportowa i szukamy naszego bagażu - o to moja torba! Dobra teraz trzeba kupić turystyczną kartę miejską - Helsinki Card. Jest to dość ciekawe rozwiązanie dla osób pragnących zwiedzić stolicę Finlandii. W ramach karty, którą można wykupić na 24, 48 lub 72 godziny, otrzymujemy bezpłatny wstęp do ponad 50 muzeów, nieograniczony dostęp do transportu miejskiego (w tym promów na Suomenlinne i do Zoo), podarunek niespodziankę w Stockmanie, wycieczkę autobusową z przewodnikiem po mieście. Karta niestety nie obejmuje połączeń miedzy lotniskiem i centrum - koszta takiego przejazdu wynosi 3,60 euro. Wychodzimy z budynku lotniska na świeże powietrze - temperatura -20 stopni Celsjusza... Odczuwalna z uwzględnieniem wiatru -30. Około 20.30 wysiadamy koło dworca kolejowego. Pierwszy punkt zwiedzania to Stockmann - dom towarowy z końca XIX wieku, gdzie znajduje się siedziba jednej z najstarszych firm Finlandii. Robimy burżujskie fińskie zakupy śniadaniowo - kolacyjne, czyli łosoś wędzony, szynka z renifera i mój ulubiony napój czyli upcider. Najwyższy czas dotrzeć do hostelu. Okazuje się być naprawdę blisko - wynajęte 2 piętra w kamienicy, skromnie, ale w miarę czysto. Wrażenie robią czerwone ściany, przypominające klimatem film "Hostel". Po rozpakowaniu się idziemy w miasto - spacer do portu i na Senaatintori. Mroczne, puste i bardzo mroźne Helsinki robią niesamowite wrażenie. Wracamy przed północą, wieczorna toaleta i kończymy wieczór oglądaniem fińskiej telewizji.

Podróż: