Łotwa

Polski

Maraton do Polski

Następnego dnia rozpoczynamy maraton - powoli tęsknota za domem wygrywa. Żegnamy się z Krzyśkiem, który ma jeszcze urlop, siadamy na motocykle i jedziemy do oporu. Na wylotówce mijamy charakterystycznie wyglądającą autostopowiczkę - niestety nie ma jak jej zabrać ze sobą. W trasie okazuje się, że mijamy się wiele razy - to na stacji, to w barze... Po którymś kolejnym razie i ona zaczyna rozpoznawać nas. Pierwszy nocleg  mamy gdzieś na dziko, przy drodze, po przejechaniu ponad 800km. Zjeżdżamy z M18. Nawierzchnia szybko zmienia się w szutrową.

Via Baltiką do granicy z Rosją

Pobudka, tankowanie i ruszamy w kierunku Narvy w Estonii. Via Baltika jest nudna - płasko, pola i w miarę pusto. Pamiętam, że kiedyś udało mi się przejechać ten kraj bez używania hamulców - wystarczyło operowanie manetką i biegami. Dziś jest podobnie i można usnąć. Dodatkowo trzeba uważać na prędkość, bowiem tutejsza policja jest bardzo sprawna i potrafi pilnować nawet na remontowanych odcinkach. Omijamy wszelkiego rodzaju atrakcje turystyczne i około 19 docieramy do celu.

Wilno-Ryga-Tallinn

Wieczorne polaków rozmowy skończyły się dość późno... Na Litwie zaciekawił mnie znak - biały trójkąt z czerwona obwódka i wielka kropa na środku... Alex nie wiedział co to jest ponieważ nie jeździ samochodem, wiec zapytałem jego kuzynki która niedawno zdała PJ... Nie wiem - to jak zdałaś? A co ma PJ do znaków...

Subskrybuj RSS - Łotwa