Ostatni dzień w Jyväskylä

Data: 
26.08.2005

Przed południem biegiem na uczelnie - dziś prezentacje. Moja jest jako ostania wiec mam jeszcze trochę czasu na przemyślenie i przygotowanie się, na co skrzętnie przeznaczam przerwę w wykładach. Ufff... już po strachu wyszło całkiem niezłe. Teraz pędem do akademika coś zjeść, spakować jak najwięcej rzeczy i zacząć sprzątać. Wieczorem impreza pożegnalna - ehhh... wszystko co dobre kiedyś się kończy... Poczęstunek dobrym czerwonym winem i pierwsza niespodzianka - kolacja z mięsem renifera i tradycyjnymi dodatkami jak miedzy innymi puree (z tym ze tutaj jako puree rozumiane jest coś co ma konsystencje budyniu) Potem jeszcze deser - ciasto z jagodami i kawa. Zbieranie adresów, emaili, telefonów, wręczam gadżety Tarnowa. Najbardziej zaskakuje nas pewna Ukrainka - Oksana. Podchodzi i prosi nas o adres, ponieważ bardzo chce mieć przyjaciół z Polski, bo w Kijowie bardzo nas lubią... Czy ktoś jeszcze jeszcze może się zastanawiać czy warto było stanąć po stronie pomarańczowej rewolucji. Na koniec koncert studenckiego zespołu i na parkiecie pierwsze skrzypce gra oczywiście Polska i Ukraina. Czasem tylko nieliczni przedstawiciele innych nacji podrywają się z krzeseł. Punkt 12 koniec imprezy.... ehhh... Finlandia - nie ma szans przegadać nikogo