Jyväskylä - Helsinki - Tallin - Panevezys - Wilno - Miedniki

Data: 
27.08.2005
Dystans: 
957 km

Ostanie porządki w pokoju, wrzucenie bagaży na motocykl, zdanie pokoju i można ruszać w drogę. Plan pierwszy dotrzeć do Helsinek, przedostać się za wodę, ujechać kawałek i przenocować. Dojeżdżam w okolicy godziny 15.30 do fińskiej stolicy i około 16 stoję w kolejce na prom. Kilka minut wcześniej i popłynął bym już o 16 - trudno.

Ponieważ opuszczam Finlandię, napisze kilka slow na temat moich odczuć odnośnie podróżowania po tym kraju. Pierwsza sprawa należy bardzo przestrzegać ograniczeń prędkości w miastach - tutaj mandaty są procentowe. Za 60 na 40, zapłacimy około 180E, a za 120 na 100 pewnie nawet nas nie zatrzymają. Dzięki temu jeździ się bardzo bezpiecznie i spokojnie. Dodatkowa rzeczą przemawiającą za przepisowa jazda jest synchronizacja ruchu i to nie tylko świateł drogowych ale i reakcji innych kierowców czy pieszych. Już po tygodniu udawało mi się przejechać cale miasto stojąc tylko gdy musiałem skręcić z ciągu ulic. Tak samo gdy czasem na początku jechałem ciut szybciej zdarzały się lekkie wymuszenia, a po wyhamowaniu okazało się ze wystarczyło zwolnić do przepisowej prędkości. Potem trzymając się dokładnie ograniczeń żaden samochód nie wyjechał mi tak bym musiał zwolnic - to samo tyczy się pieszych. Podobnie jak nic za mną nie jechało to Fin zawsze czekał aż przejadę. Fińscy kierowcy są szalenie uprzejmi i wiele razy zdarzyło się ze rezygnowali z pierwszeństwa na moja korzyść. Jeżeli chodzi o ograniczenia prędkości to w miastach jest 60, w okolicach szkol 40. Poza miastem 80 (skrzyżowania, grupki domów) lub 100, gdy nie ma żadnego zagrożenia. Autostrady to kolo 120, ale spokojnie można trzymać 130-140. Dużą zaleta Finlandii jest bardzo mały ruch poza szczególnie na północy. Nigdzie nie ma problemu z bezpiecznym wyprzedzaniem i jedynym kłopotem mogą być leśne zwierzęta. To byłoby na tyle jeżeli chodzi o drogi.

Czekając w kolejce na wjazd, widzę w lusterku jak ktoś do mnie podbiega - Maciek, doktorant z Polski jedzie z rodzina na wakacje i akurat załapał się na mój prom. Od tej pory jedziemy razem. Postanawiam zmienić decyzje dojechać do Miednik za jednym zamachem. Odpoczynki tylko na tankowania i mimo remontów docieramy około 3 w nocy do Panavezys. Tutaj nasze drogi się rozdzielają - Maciek uderza na Kowno, ja na Wilno. Robi się bardzo zimno... muszę stawać co 30-40km rozgrzać się trochę. Tuz przed 6 rano docieram do domu Alexa, słońce grzeje już swoimi promieniami... Idę w końcu spać