3 dni w morzu

Data: 
26.02.2005

Najtrudniejsza część rejsu - z Korsyki do Trapani na Sycyli. Przez manewry wojskowe u wschodnich wybrzeży Sardyni płyniemy okrężna droga. Kazdy z nas ma w głowie jedną myśl - jak to będzie gdy przez tak długi czas będzie tylko woda wokoło. Wcześniej zawsze gdzieś w oddali widać było stały ląd... teraz pustka. W krew wchodzą wszystkie obowiązki na pokładzie - każdy doskonale wie co i kiedy ma robić. Praca idzie coraz sprawniej. Do największej atrakcji tej części rejsu należało złowienie tuńczyka przez naszego bosmana - ponad 45 minut walki. Dla mnie najważniejszą chwilą było prowadzenie Pogorii gdy szła ponad 11 węzłów - aż się chciało żyć :D Noc... jacht leniwie przecina fale... w oddali majaczą światła Sycylii. Jeszcze tylko postój w oczekiwaniu na otwarcie portu i znowu suchy ląd.