Motocyklowa majówka na Słowacji 2005

Kategoria podróży: 
Czas podróży: 
30.04.2005 do 02.05.2005

Rano pobudka, dokończenie pracy przy moto - założyć kierunki z tyłu przerobić trochę elektrykę i poskładać do kupy. 18.20 skończone teraz czas dla rodzinki i oczekiwanie na Łukasza i Agnieszkę.

21.30 - przyjechali, szybko zmieniamy ubrania na robocze i zabieramy się za wymianę napędu w Łukaszowym GS500. Na złość wszystkie śruby jeszcze firmowo skręcone i do tego zapieczone :( Nie pójdzie tak łatwo... Kurcze mechanizm sprzęgła w deklu od zębatki, idziemy sprawdzić w serwisówce... czas leci... Nie ma nic specjalnego rozbieramy dalej.... teraz wahacz... Dobra stary napęd zakończył swoją przygodę z motocyklami - składamy moto do kupy... Zonk 1.30 w nocy a my nie możemy założyć koła... zacisk nie puszcza... zapieczony tak że bardziej chyba nie można... dobra jakoś się udało. Ostatnia śruba i znowu niespodzianka koło się nie obraca... Mówię zacisk dalej trzyma, Łukasz się waha, jest coraz później - decyzja odkładamy do rana bo wstajemy o 6 rano... Jest 3 w nocy... 3 godziny snu.

Kraje: 

Dzień 1 - Wśród skał

6 z minutami jesteśmy przy moto, próbujemy wyjąć klocki i coś kombinować dalej... Pojawia się Marcin (VFR) i Jarek (Gl1200), ja pakuje moto chłopaki walczą z hamulcem - udało się i o 8 ruszamy w trasę - kierunek Czorsztyn, trasami widokowo-zakręconymi, chłopaki uczą się składać maszyny ;-)

Dzień 2 - Na zamku u pani Drakulowej i nie tylko

Wstajemy koło 8, toaleta poranna śniadanko i o 10 wsiadamy na motocykle - plan zobaczyć jak najwięcej zamków - Lednica, Cachtice, Beckow, Trencin i co się jeszcze da - potem winkielki koło Bańskiej Bystrzycy.

Dzień 3 - powrót przez Tatry

Rano okazuje się że kilka metrów od nas leżą wielkie zwały śniegu - czad :-) Pakujemy się jemy śniadanko i ruszamy w kierunku Tatr. Mijamy Liptowski Mikulasz i odbijamy na górską drogę. W pewnym momencie życie staje nam przed oczami - zakręt zasypany kamykami... Jadę drugi, widzę jak Jarek ratuje się zjazdem na lewy pas... ja też prostuję maszynę i modlę się żeby nic nie jechało z naprzeciwka i chłopaki się wyrobili... Łukasz mija mnie z prawej... ufff udało się :-)